środa, 27 kwietnia 2011

Marzysz o dziecku? Uwaga na laptopa!

Coraz więcej młodych, zdrowych par ma problemy z płodnością.
Dyskusje na ten temat są dzisiaj stałym tematem w mediach i naszych codziennych rozmowach. Szukamy przyczyn, dla których nie możemy zajść w ciążę nawet wtedy, gdy żyjemy zdrowo, postępujemy zgodnie ze wskazówkami lekarzy i z całego serca zależy nam na dziecku.

To bardzo ważny temat również dla mnie osobiście, dlatego chciałabym podzielić się swoją historią. Przez długi czas myśl o macierzyństwie kojarzyła mi się z tęsknotą i bólem: ponad trzy lata staraliśmy się z mężem o dziecko. Wiedzieliśmy, że koniecznie chcemy zostać rodzicami, jednak mimo starań kolejne próby nie przynosiły rezultatu.

Mnóstwo badań, konsultacji, szukania w książkach i w necie, pilnowanie dni płodnych, suplementy - niestety nic nie pomagało. Trudno było ustalić powód, bo według lekarzy oboje byliśmy, przynajmniej w teorii, zdrowi. Prędzej czy później dziecko miało się ich zdaniem w końcu pojawić, ale pomału traciliśmy nadzieję.

Pomógł nam szczęśliwy zbieg okoliczności. Jeden z lekarzy, z którymi się konsultowaliśmy, zapytał o pracę, jaką wykonuje mąż i o to, czy często korzysta z laptopa. Miał intuicję: mąż jest tłumaczem, więc często pracuje w domu i oczywiście korzysta z dostępnych wygód. Często lubi siadać w fotelu z komputerem na kolanach i gdy wciągnie go praca, potrafi spędzić tak niemal cały dzień.

Lekarz wyjaśnił nam, że częste korzystanie z laptopa trzymanego na kolanach, może obniżać płodność. Zaskakujące? Niezupełnie. Okazuje się, że ciepło, które wytwarza laptop, podnosi temperaturę narządów płciowych i może obniżać jakość nasienia. Dlatego zaleca się używanie specjalnej izolacji albo korzystanie z laptopa jak z komputera stacjonarnego, na biurku. W przypadku męża siedzenie przy biurku nie wchodziło w grę ze względu na jego przyzwyczajenia - wiadomo, jak trudno je zmienić! Dobrze go rozumiałam - sama nie chciałabym zamienić wygodnego fotela na sztywne krzesło. Zaczęłam rozglądać się za specjalnymi podstawkami lub stolikami, które pozwoliłyby mężowi pracować na komputerze bez konieczności przeniesienia się na biurko.

Wypróbowaliśmy zwykłą, składaną podstawkę, którą kupiliśmy w sklepie komputerowym. Niestety, miała jedną poważną wadę - była kanciasta i wbijała się w uda, przez co korzystanie z laptopa w ulubionej pozycji męża stawało się bardzo niewygodne. Rozejrzałam się więc w internecie i znalazłam wygodną podstawkę, która w górnej części jest tacką, a pod spodem ma zamontowaną poduszkę (taca z poduszką). Można położyć sobie ją na kolanach, jest miękka i wygodna, a laptop leży stabilnie i pracuje się na nim o wiele bardziej komfortowo. Korzystamy na tym oboje - mąż powiedział mi, że pracuje mu się jeszcze wygodniej niż kiedyś, a ja przyznaję, że sama czasem pożyczam sobie tackę, kiedy oglądam serial lub czytam w łóżku i chcę mieć pod ręką herbatę albo coś dobrego do jedzenia.

Najważniejsze jednak, że znaleźliśmy rozwiązanie naszego problemu. Nie przychodzi ono co prawda od razu (organizm musi się zregenerować, więc trzeba uzbroić się w cierpliwość), ale faktycznie - to działa. W zeszłym miesiącu dowiedziałam się, że nareszcie będę mamą! Korzystanie z tej niewielkiej, ale praktycznej pomocy polecam wszystkim Rodzicom i przyszłym Rodzicom - czasem drobiazg potrafi zmienić wszystko.

Komentarze (0):

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]

<< Strona główna